czwartek, 17 lipca 2014

praca a bieganie

Trochę mnie tu nie ma co? Nie ma mnie też w wielu innych miejscach, w których chciałabym być, ale obowiązki zmuszają mnie do pracy po 10h na nogach w gastro i czasu dla siebie równego zeru. Bieganie zeszło naprawdę na drugi plan, o blogu nie wspomnę.

Ostatnio moje bieganie to ciągłe próby. Testuję się, staram przyzwyczaić do biegania na ciągle zmęczonych nogach. Już wiem, że kiedy pracuję do 23, a następnego dnia rano chcę przed pracą zrobić trening, to muszę zjeść porządne śniadanie, odczekać swoje i dopiero wtedy iść biegać. Żadne tam banany, czy wafle ryżowe z dżemem nie wchodzę w grę przed bieganiem rano. Opadam z sił szybciej niż szybko i udręką staje się każdy kilometr.

Szukałam swojego "czasu", najodpowiedniejszego momentu na godzenie biegania i pracy i chyba ranki sprzyjają mi najbardziej. Chociaż taka dumna z siebie samej jestem, bo wczoraj wróciwszy do domu po pracy wieczorem, zjadłam 3 banany, odczekałam aż żołądek sobie z nimi poradzi i fruuu na stadion. Zrobiłam fajny trening w najs czasie. W trakcie zrobiło się ciemno i troszkę zwolniłam (bo przecież to nie zmęczenie, nie!), bo bałam się, że wygrzmocę się solidnie i nikt mnie nawet nie odnajdzie na tylko w połowie oświetlonym stadionie.

Taki trening wczoraj. Nie, nie biegałam stadionu na skosy, to mój Garmin tak pięknie łapie satelity, zuch chłopak ;)

W końcu udało mi się odwiedzić las (love love) i wybiegać 16 km, czyli coś więcej niż dychy i dwunastki, które to przewijają się ciągle.

Jak sobie radzę ze zmęczeniem? Staram się spać, staram się rozsądnie jeść (maca, jagody goji, nasiona chia - te superfoods naprawdę działają!). Regeneruję się  biorąc zimny, a nie gorący prysznic i wam też polecam, po pierwsze w lato przyjemniej, a po drugie wasze mięśnie będą w siódmym niebie.

Były momenty zwątpienia, były nieudane treningi, w których skracałam dystans, bo zwykłe rozbieganie było koszmarem. Ani razu na szczęście nie przeszło mi przez myśl, żeby dać sobie spokój, że studia, że praca, że nie mam czasu. Że zamiast wolny dzień przeznaczyć na jakiś łomżing galopuję do lasu, żeby poszczerzyć się do innych biegaczy. Takie życie ;) Wierzę mocno w to, że musi być tylko lepiej, że zaczynam godzić obowiązki z treningami i coraz śmielej patrzę w przyszłość.

Na dowód tego, że się nie poddaję, selfie zrobione minutę po tym jak weszłam do domu. Zakresy (sobotnie, 12 lipca) kręciłam w ulewie, ale ten diabelski uśmiech mówi sam za siebie ;)

8 komentarzy:

  1. Diablica!:* trzymaj się bananozerco!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielka jesteś :)
    A strumień zimnej wody na gorące, czerwone, obolałe nogi to zbawienie!
    PS. założę się, że ułamek sekundy po cyknięciu selfie wywiesiłaś jęzor do połowy brody xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale jaka jest satysfakcja, kiedy pomimo tych wszystkich obowiązków, zmęczenia, znajdujesz tyle siły żeby wyjść na trening i robisz go tak jak to powinno być :) Według mnie to wzmacnia. Psychicznie i fizycznie. Co do regeneracji, polecam jeszcze buraczki, naprawdę pomagają, i leżenie z nogami na jakimś podwyższeniu :D
    Bieganie wchodzi w krew. Jak ktoś już tyle biega, to ciężko mu z tego zrezygnować, bo prędzej czy później i tak do tego wróci.
    Ja też ostatnio klepię same dychy i dwunastki, ale w sobotę, po naprawdę długim czasie, trener zarządził 15k. Dobrze było <3 A dzisiaj znowu dziesiątka. No nic. Trzeba biegać :)

    Pozdrawiam!
    Trzymaj się i dzielnie walcz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję pięknie! i wzajemnie :)
      i tak, bieganie wchodzi w krew. co do buraków - jem nałogowo, a sok z nich to stały element mojej diety, chyba nawet o tym napiszę w wolnej chwili ;)

      Usuń
  4. jesteś bardzo motywująca, tak sobie Ciebie podglądam jeszcze od czasów śniadaniowca :D chociaż bieganie 16k to dla mnie abstrakcja (jeszcze!), póki co zostaję przy 7, ale dopiero się rozkręcam! bieganie to niesamowita sprawa, bardzo uzależnia, no i ta duma po biegu i wrażenie, ze można zrobić wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. wielka jesteś po prostu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń